niedziela, 7 maja 2017

Co można spotkać idąc przez las

     Czasem każdy z nas miewa potrzebę pójścia do lasu. Na przykład idziemy tam, aby odetchnąć świeżym powietrzem, pobiegać, obejrzeć piękno przyrody, czy by zebrać runo leśne potrzebne do zimowych przetworów, albo chociażby spotkać małą skoczną wiewiórkę. Przeważnie odpoczywamy w lesie, aczkolwiek niektórzy ciężko w nim pracują. Każda z takich osób według wierzeń starosłowiańskich może spotkać coś niesamowitego idąc przez las. O tym będzie tenże post. 

W lesie

     Otóż najpierw zacznę po prostu od tego, że do napisania tegoż postu zainspirowały mnie trzy fajne dziewczyny. Jedna, która mieszka blisko lasu i czasami od samego rana musi iść przez ostępy, by zaprowadzić mego synka do przedszkola i wraca sama do domu; kolejna, której zdjęcie wstawiłem powyżej, a po kliknięciu którego możecie ujrzeć więcej fajnych fotek; a trzecia, której nazwa bloga zainspirowała mnie dzisiaj do pisania -  link zawarłem również powyżej w tekście bezpośrednio nad zdjęciem. 
     Nie wiem jak znacie wierzenia słowiańskie tyczące się demonów leśnych,  więc dzisiaj troszkę o nich. W dawnych, podobno naprawdę dawnych czasach, jeszcze zanim chrześcijaństwo dotarło do Polski ludzie wierzyli w istnienie zjawisk niewytłumaczalnych, mieszkających wśród drzew. Nie byli negatywnie ustosunkowani do nich, bo żyli z nimi w pełnej symbiozie. Tolerancja była wtedy na znacznie wyższym poziomie niż teraz,mimo że aktualnie wmawia nam się, że tolerancja ponad wszystko, że mamy mnóstwo dziwnych uprzedzeń; często wpojonych od dzieciństwa przez babcie, rodziców, a teraz i wszechobecne media. 
     Dość już pisania o obłudzie środowiskowej, prawda? Po cóż mam ubliżać, albo cokolwiek kwestionować, kiedy chodzi mi tylko o to, abyście dowiedzieli się, co można spotkać idąc przez las. Zaczynamy!
las nocą
    Niegdyś ludzie wierzyli, że tam, gdzie w lesie korzystali z pożytków leśnych, mogli napotkać demony zwane leśnymi, lasowymi, leśnikami, gajownikami, czy dziadami leśnymi, bądź leśnymi jeźdźcami. Zwano te stworzenia również mianem borowy, borowiec, czy diabeł leśny. Ponoć diabeł Boruta jest również tego typu postacią, przekształcona później w szlachcica, prawie jak Mieszko Pierwszy w świętego męczennika.
     Demony te miały określone zadania. Ich istnienie nie było pozbawione sensu. 
Po pierwsze zajmowały się głównie opieką nad leśną zwierzyną, a głównie wilkami. Kolejnym ich zadaniem było wodzenie ludzi po leśnych manowcach. Gdy o tym piszę, to przypomina mi się pewne zdarzenie sprzed kilku lat. Miałem niegdyś do czynienia z człowiekiem, który błąkał się po lasach w moim rejonie przez kilka dni i mimo, że przechodził przez okoliczne wsie, to i tak zmarł w lesie samotny, pozbawiony jakiegokolwiek towarzystwa ludzi. 
O dziwo mnie nie dopadł wtedy żaden demon 😉 

     Takie zjawy ukazują się ponoć ludziom w lesie poprzez śpiewanie bez słów, powodowanie echa, donośne krzyczenie, rżenie, głośne śmianie się. Mamią zagubionych wgłąb lasu, by tam zakończyć ich żywot w niepowtarzalny sposób. Może tak było z tym człowiekiem, z którym kiedyś miałem styczność...
     Opisywano w dawnych czasach owe demony, jako ludzi przeważnie postury męskiej, zarośniętych i bez odzieży. Mógł też demon objawiać się w leśnych ostępach, jako mężczyzna ubrany modnie i po miejsku, w kapeluszu na głowie. Zdarzało się także, że był po prostu tym, co można spotkać idąc przez las w każdych normalnych okolicznościach, bo czasem objawiał się w formie zwierzęcia, przeważnie czarnego ptaka, sowy, wilka, psa, kota, czy konia, albo dzika i zająca.

     Nie były to pozytywne twory niestety. Według słowiańskich podań głównie szkodziły ludziom. Gdy znalazłeś się w mocy takiego demona mogłeś liczyć na to, że zostaniesz:
- przestraszony dość mocno hałasem lub innym sposobem,
- wodzony po lesie ciekawością,
- przyduszony wśród ciężkich drzew nagłym przypływem dziwnej energii,
- schwycony do nory, dziury w lesie w taki sposób, że nie dasz rady sam się oswobodzić,
- wciągnięty do wody albo bagna,
- ogarnięty odebraniem rozumu.

     Z tego, co poznałem podczas mych wielu pamiętnych wędrówek po lesie, to byłem świadkiem dwukrotnie tego duszenia, raz odebrania rozumu osobie, wyprowadzeniu na manowce oraz straszenia poprzez dziwne zachowania natury, które gwałtownie powodowały strach taki, że nie zapomina się go długo. Jestem sceptycznie nastawiony w stosunku co do owych istot, które opisuję dla Was na blogu, jednak czasem, podczas pisania przypominam sobie nietypowe sytuacje z mego życia i wtedy zastanawiam się nad słowiańską demonologią głębiej niż zwykle. Za to lubię prowadzenie tegoż bloga moi kochani! Otwiera on mój umysł na przeżyte wspomnienia oraz inne zjawiska. Wiem, że u niektórych z Was działa on tak samo, więc ma jakiś sens.
    A teraz życzę Wam spokojnych snów, kolejnych samotnych wędrówek po lesie, dzikości serca oraz słowiańskiej żywotności do końca Waszego życia! Sam udam się na spoczynek, czując się spełnionym, po tym, co Wam tu dziś napisałem.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz