środa, 12 kwietnia 2017

Skuteczny poradnik ochrony przed topielcem

     Witam pszczółki kochane po długim niebycie. Nie wiem, co się musiałoby wydarzyć, abym całkowicie zaprzestał pisać tutaj dla Was. W pierwszym kwietniowym poście króciutko opiszę Wam sposoby, jakie stosowano niegdyś na terenach Polski i słowiańszczyzny w ramach szeroko pojętej ochrony przed topielcami. Nie wiem, czy wierzycie w owe istoty, ale mimo to, warto sobie poczytać. Chociaż w razie czego, prawda?

     
      Dzisiaj piszę Wam spokojnie... Słucham sobie metalowych ballad, piję lekki napój, zajadam tłuste żarcie i klikam, bo taką mam potrzebę. Nie pierwszy raz zresztą; po prostu nie miałem ostatnio możliwości, by Wam pisać. Szczerze? Chciałem pisać. Nawet załatwiłem sobie klawiaturę, internet, i komputer. Niestety hasła logowania do urządzenia nie byłem w stanie przez kilka godzin się dowołać, więc zwątpiłem i zapał całkowicie runął. Teraz jest lepiej. Zapał rośnie w miarę, jak klikam, jak słowa układają się w zdania. Kocham to!
     A więc kochani, lecimy dalej. By was nie nudzić przypomnę Wam, co to są topielce. Może nie każdy pamięta mój wpis na ich temat na tymże lekko mrocznawym blogu, więc zapraszam najpierw do kliknięcia w link zawarty oooo TUTAJ: Wszystko co musisz wiedzieć o topielcach. Poczytali? Znają się, więc lecimy dalej!
     Topielce, to jak wiemy istoty, których główną, jak nie jedyną misją jest zabijanie ludzi i odsyłanie ich biednych dusz do piekła. Starają się za wszelką cenę wypełnić swe zadania. Nie liczą się z nikim i niczym, gdyż jedynym ważnych dla nich zadaniem i jedyną prawdą ich istnienia jest TOPIENIE!
     W dawnych czasach, kiedy jeszcze Mieszko Pierwszy nie miał wąsa i nie myślał o seksie, tylko bawił się patyczkami, głaskał kotki i srał w gacie, bo nie było w marketach pampersów, Słowianie zamieszkujący nasze tereny Polski i krajów przyległych należących do słowiańszczyzny wierzyli dość mocno w istnienie tychże istot demonicznych zwanych topielcami. Ja sam czasem grubo zastanawiam się, gdy wspomnę niektóre zdarzenia, których doświadczyłem w życiu, czy coś nie jest na rzeczy, jeśli chodzi o te istoty. 
      Piękna muzyka z głośników brzęczy teraz przy mym uchu, a ja piszę dla Was pszczółki! Włączcie sobie teraz fajną melodię i czytajcie dalej. Zaczynam właśnie pisać skuteczny poradnik do ochrony przed topielcem. Słuchaj swej muzyki czytelniku i czytaj, jak potrafisz. Czytaj, jeśli lubisz czytać, czytaj, jeśli znasz wszystkie literki alfabetu, jeśli oczy Cię nie bolą, a kręgosłup nie męczy. Wiem, że wielu czytać nie lubi, nie może i nie chce. Piszę tylko dla tych, który czytają, bo wiem, jak bardzo czasem tego potrzebują. Wiem także, iż strasznie mało Was jest kochani!
      Aby nie dać się utopić demonom wodnym, ludzie w dawnych czasach bezwzględnie unikali kąpieli do dnia 23 czerwca, albo co najmniej do Nocy Kupały, czyli do przejętej przez chrześcijaństwo Nocy Świętojańskiej. Przypada to chyba w tym samym dniu, chociaż nie jestem pewien, czy Noc kupały nie była uzależniona od faz księżyca, jak większość słowiańskich świąt. O ile sobie przypominam z doświadczenia życiowego, kąpiele wiosenne nie wróżą niczego dobrego. Zbyt wielu potonęło w tym czasie niestety. Nawet słyszałem, że można jakiejś wysypki od wody dostać na całym ciele, to są chyba takie małe przejawy zemsty od topielców za to, że nie dały rady ugnurać w toni.
      Słowianie nocą unikali siedzib topielców. Nie chodzili tam, gdzie topielce przebywały, bo wiedzieli, że może im stać się wielka krzywda. Gdzie rozum śpi, tam serce woła. Jak pamiętacie z mego wcześniejszego wpisu, topielce za swe siedziby upodobały w szczególności miejsca niedostępne, niebezpieczne; ujścia rzek, łączenia się wód, miejsca, w których występowały wiry i jamy wodne. Z tego, co zauważyłem u mojej koleżanki na stronce facebooka, to lubi zachodzić tam, gdzie czyha tak zwane zło. Nie wiem, jak to się skończy. Może wielkim bogactwem, a może zatraceniem w odmętach piekła! 
Mam to samo! 😉. 
Gdyby nie przygody, to fajnie by mi się żyło i nie pamiętałbym życia umierając, hehe! Odsyłam was do kliknięcia w zdjęcie powyżej, bo powinno Was przenieść na profil fotografii odważnie robionych.
       Ja tu piszę niby krótko, a rozwodzę się nad tematami, nie mającymi związku z treścią bloga. Przepraszam, serio! Ostatnia ochronna, rada od Słowian: Umieszczajcie w Swych bramach słupy w kształcie głowy! Podobno takie słupy strzegły domostwo i mieszkańców od topnika i złego wpływu jeziora, czy innej wody znajdującej się w pobliżu. Nie wiem, jak to się sprawdzało w rzeczywistości, ale wierzę, że miało sens, jak unikanie niebezpiecznych miejsc, czy zakaz kąpieli do 23 czerwca. To ostatnie chociaż ze względu na zwykłą alergię. 
       Pozdrawiam Was kochani na koniec i życzę Wam pięknej wiosny, bo macie teraz wiele czasu na beztroskie spotkania z rodziną. oby obyło się bez przygód! Do zobaczenia w kolejnym wpisie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz