sobota, 25 lutego 2017

Sekrety, których babcia Ci nie opowiedziała o deszczu

     Naszło mnie, aby podzielić się z wami pewnymi sekretami. Sam niedawno odkryłem kilka, więc się podzielę . Nasze prababcie mogły coś na ten temat powiedzieć, ale niestety, ja od mojej nie usłyszałem tego nigdy. Nie miałem pojęcia, jaki wpływ mogli mieć niektórzy ludzie, będący pół demonami, na opady deszczu, burze i grad. Wyczytałem, że taki klimat zbliża się teraz do północnej Irlandii. Może tam zaciekawi kogoś ten artykuł. Jest na czasie, prawda?


     W dawnej Polsce wierzyli niegdyś ludzie, że kiedy na niebie pojawiała się tęcza, to wyciągała ona wodę z ziemi, rzek, aby powodować burze i deszcze. Mniej kolorowe wierzenia mówiły o tym, że kiedy pada ogromny deszcz nad jakimś terenem, hula uciążliwy grad, a do tego niebezpieczna burza, to oznacza to, że bóg wielce się pogniewał na ludzi mieszkających w tym miejscu i karze złych grzeszników, za nieprzestrzeganie przykazań, zaleceń boskich wołając ich do opamiętania. Tak to właśnie było! 
      Nie wiem ile w tym prawdy. To już musicie ocenić indywidualnie. Nie wiem, co was interesuje, jak żyjecie, czy moralność chwieje się w was, czy może nie ma jej wcale, albo przeciwnie, gorliwie czynicie dobro, bo wiecie, że to, czego wam kiedyś zabraknie, to tylko, albo aż Wasze kochane życie. Nic więcej się nie liczy, prawda? 
     Sam nie wiem, czy ten blog ma sens. Siłę ma jednak dość motywującą dzięki Wam kochane pszczółki, bo czytacie! Piszę tu o złych demonach, studiuję ich historię, mitologię tyczącą się demonicznych mocy, a przecież to jest zło! Może mój bóg ukarze mnie deszczem za to zło, a może za to, że nie pisałem nic, wiedząc że mogłem tym pisaniem kogoś zainspirować?

     Dobra, już dobra. Dość pitolenia! Walimy z tematem! Nasze prababcie czasem tam wspomniały o złym demonie i dobrym duchu. Nie spotkałem się niestety do tej pory z historią o płanetniku, a Wy? Jeśli tak, to proszę o informacje.
     Ja Wam dzisiaj opiszę, kto w dawnych wierzeniach był współodpowiedzialny za wielkie ulewy, gradobicia, burze, które szkodziły ludziom wokół, a nawet mogły sprowadzać śmierć. Polscy dziadowie z pradziadów ufali w to, że groźne opady i burze stanowiły karę. Twierdzili oni, że z woli bóstw chmury prowadzone były kierunkowo, w określone miejsca przed dusze samobójców, dzieci zmarłych przedwcześnie przed chrztem, dusze osób niewierzących, bandytów i wyklętych. Najstraszniejsze było, to, że wierzono, iż pioruny biły głównie w drzewa, a szczególnie wierzby, w obrębie których pochowane były dzieci panien, pochodzące z cudzołóstwa, nierządu.
     Gdy o tym się dowiedziałem, zacząłem się bać o własne środowisko naturalne. Uwierzcie mi, na serio! Mieszkam w okolicy drogi krajowej, między lasami, w których tzw. prostytutki uprawiają nierząd. Po prostu: niedaleko na krajówce kurwy stoją i dupy dają za kasę w lesie. Bądźmy względem siebie szczerzy, naturalni i normalni. Boję się, że dziwki, które przypadkiem zaszły w ciążę, mogły gdzieś niedaleko zakopać martwe płody pod którąś z sosen. Nie będę tego sprawdzał, nawet jak piorun trzaśnie w okoliczne iglaste! Ostatnio brzydzę się nawet chodzić w jednym kierunku na grzyby, czy spacer, bo tam, gdzie kiedyś było mrowisko leży guma, tam, gdzie rósł brzozaczek, leży kolejna guma. Wszystkie straszą, przywołując demony. Nie boję się oczywiście gumy, chociaż... może kiedyś? Kto to wie. 
     Otóż pszczółki kochane płanetnik był według wierzeń naszych prapradziadów osobą o powierzchowności bardzo tajemniczej. Był to pół człowiek - pół demon. Taki osobnik żył między ludźmi i często zmieniał swe otoczenie. Podobno płanetnikami były również osobniki płci pięknej! Niestety tylko stare panny. Nie wiem kiedy zaczyna się etap życia, w którym panna zamienia się w starą pannę, a wy? Wychodzi na to, że musiały być gorsze od wdów i rozwódek. Nieźle ludzie kiedyś odbierali brak ślubu!  Ciekawe, co sądzili o homoseksualistach, babach z brodą i krzyżowaniu owcy z koniem.
     Taki pół- człowiekodemon opisywany był przez dawnych Słowian, jako chudy, wyschnięty, blady i wysoki mężczyzna, który zawsze miał mokre włosy, czasem również brodę i spojrzenie jego było nadzwyczaj silne, surowe, wynikające z mocy czarodziejskiej i mądrości życiowej, którą się podobno wykazywał. Półdemoniczna istota potrafiła używać zaklęć, czarować z tarczy zegara z literami, a ponadto wysługiwać się smokami w trakcie wykonywania swych praktyk atmosferycznych. Płanetnik ubierał się zawsze na czarno i nosił na głowie kapelusz z szerokim rondem.       
     Czarna postać przeważnie wysokiego mężczyzny zwana była również chmurnikiem i obłocznikem. Ich nadrzędną umiejętnością było sprowadzanie lub odpędzanie chmur deszczowych, gradowych i burzowych o intensywnym nasileniu i niszczącej mocy. Podobno potrafili sporządzać grad, powodować wielkie powodzie, klęski suszy nawet, a także pożary domostw, lasów i inne szkody atmosferyczne związane z silnym gradobiciem, deszczem oraz burzą. Mimo niezbyt jasnej opinii, ich rola nie tylko miała negatywny wpływ na życie społeczności. Płanetnicy również odpędzali złe chmury w miejsca, w których nie szkodziły ludziom. 
     Takie historie opowiadali sobie nasi dziadkowie, prababcie i jeszcze starsi Słowianie. Ciekawe, czy było to równoznaczne z prawdami, w które teraz wierzymy? Czy teraz są ludzie mogący sprowadzać, albo oddalać opady i burze na świecie? Dziwne jest tylko to, że kiedyś, gdy nasi przodkowie nie wiedzieli nic o zaawansowanej technice , to już byli świadomi takich mocy. Zastanawia mnie to, a Was? Pozdrawiam Irlandię, która czeka teraz na burze!


1 komentarz:

  1. Coś w tym jest...niektóre drzewa piorun często uderza.....niektóre miejsca często deszcz pada a.....za kilka metrów sucho ....

    OdpowiedzUsuń